niedziela, 12 kwietnia 2015

Notka na bloga zamiast odcinka FKK? Ale bieda.

Przez ostatnie tygodnie zmagałem się kolejno z grypą, Wielkanocą i anginą. Pierwsze pytanie: jak naturalnie zwiększyć swoją odporność? Szpinak? Naturalne kultury bakterii? Dolary?

To chory na z instagrama Kamili.

Skutkiem zmagań nie mogły powstać kolejne odcinki #FilipKontraKraków. Uwierzcie, nie chcielibyście oglądać mnie w stanie, w jakim byłem. Ostro pracujemy nad wielkim powrotem, ale póki nie będziemy 100% pewni, że mamy sztos materiał i możemy pozwolić sobie na regularność nic nie będziemy publikować.

Jako że marzy mi się kanał, który publikowałby treść video codziennie postanowiłem w międzyczasie poeksperymentować z nową funkcją twittera - 30-sekundowym video. Pod tagiem #TezaNaDziś wrzucałem na @f_pietrek krótkie video, w którym prezentuję tezę o charakterze filozoficznym/socjologicznym/politycznym. Starałem się być w miarę kontrowersyjny i dyskusjogenny, więc jeżeli chcecie odpocząć od permanentnej beki na facebook i lubicie nie zgadzać się z kimś w internecie to zapraszam.

Zdarza się, że to co mam do powiedzenia, wywołuje uprzejme reakcje.

Jako że staram się być referencyjny, to na koniec polecę trzy najciekawsze imprezy nadchodzącego tygodnia:
- dla umysłu: w poniedziałek w De Revolutionibus debata pt. "Czy matematyka jest awangardą kultury",
- dla ciała: najlepsza wixa ever, w czwartek w Fortach Kleparz krakowskie Clock Machine i szczecińskie MA. Lepiej nie będzie,
- dla ducha: w niedzielę warsztaty kreatywnej improwizacji prowadzone przez Tomka Biskupa z kabaretu PUK. Dosyć drogo, ale kreatywność i zdolność do improwizacji są najważniejsze na krakowskim rynku pracy (wink wink).


To tyle, mam nadzieję że widzimy się jak najszybciej w internecie.

PS. Szukam mieszkania lub pokoju. Jak coś to prv.

środa, 18 lutego 2015

Sentymentalne, magiczne lata 90. | Od kiedy to lata 90. są minioną epoką?

Epoka naszego dzieciństwa staje się coraz bardziej odległa, mówi się o niej ogólnikowo zamykając ją w worek "lat dziewięćdziesiątych", które idealnie wyznaczają daty emisji serialu Beverly Hills, 90210 (1990-2000). Od kiedy staje się minioną epoką? Odkąd tacy jak my, czyli miliony maluchów chodzących wtedy w pampersach (edit: mama poprawia mnie, że w pieluchach, choć pampersy przybyły do Polski rzeczywiście w 1991) i składających dobrze fakty mniej więcej od 1995 roku, zaczynają tę epokę mitologizować. Tak jak nasi rodzice mitologizują lata 80, a dziadkowie 60. Nasza pamięć zbiorowa nie skupia się na chaosie politycznym, obyczajowym, który mogą pamiętać starsi, a podkreśla hasła takie jak "oranżadki na sucho", "nie płakałem na Królu Lwie", miałem worek dyskietek do Pegasusa, mama/babcia wołała mnie na obiad, wygrałem na "kto dłużej bez mrugania".




"Nasze pokolenie odbiera lata 90. jako odkreśloną skończoną epokę. Jak myślimy o roku 1999, to wydaje się on nam zupełnie inną rzeczywistością niż rok 2000. Nigdy nie będziemy postrzegać lat 2000-2010 jako odrębnej epoki, ale ale ludzie urodzeni w latach 1998-2004 znów tak samo będą mitologizować lata 2000-2010. To będą lata dystynktywne dla tego pokolenia. W naszych wyobrażeniach różnica miedzy rokiem 1999 a rokiem 2002 jest tysiąc razy większa, niż różnica miedzy rokiem 2002 a 2012. Dla naszego pokolenia wszystko co kojarzy się z dzieciństwem, jak choćby Pokemony, będzie się kojarzyło z 90-tymi, mimo iż większość świadomych wspomnień z dzieciństwa to są dla nas lata 2001-2004."
Filip Pietrek 

Dlatego w Internecie można spotkać wiele wypowiedzi kierowanych prawdziwym rozrzewnieniem: "My, dzieci lat 90., dorastaliśmy w czasach, w których po lekcjach gnało się na podwórko, żeby grać z kumplami w nogę, zbijaka, w „krowa daje mleko” albo w wywoływanie wojen w „państwach”. Zbierało się komiksy z gum do żucia, szklane kulki i karteczki, jeździło się na składakach albo BMX-ach bez kasku i miało się pozdzierane kolana. Podwórka pustoszały tylko wtedy, kiedy na Polonii 1 puszczane były japońskie kreskówki, albo kiedy nasze mamy zaczynały krzyczeć przez okna, że już jest całkiem ciemno i mamy wracać. I choć nie mieliśmy telefonów komórkowych, internetu (a często nawet i komputera), zamiast rolek były wrotki, a na wakacje nie jeździliśmy za zagraniczne obozy językowe, tylko na marne kolonie, lata 90. wspominamy z wielkim sentymentem." 

W wielu pismach kulturalnych pojawiają się serie artykułów pt. "Lata 90.", i tak Bartosz Żurawiecki napisał dla Dwutygodnika brutalnie "Lata 90. były dekadą frajerstwa, za które do dzisiaj płacimy.", a Max Cegielski powiedział "Mam wrażenie, że te lata 90. to jest jakaś mega porażka. Porażka polskiej inteligencji, artystów i polskich elit." Może porażka i wstyd polskiej inteligencji to kwestia otwarcia się na zachód, bo właściwie od lat 90. można mówić w Polsce legalnie o popkulturze i globalizacji. Mówi się, że to "popkultura zabiła Kurta Cobaina". Czyżby to masową kulturę (amerykańskie seriale i japońskie kreskówki) polska inteligencja miała tak ciężko trawić? Oczywiście to dywagacje bardzo polityczne, które my (przynajmniej w wersji sentymentalnej) możemy opuścić, bo nie były one elementem naszego doświadczenia lat 90. Nigdy nie spojrzymy na 90's jak na "porażkę". Wzbiera się w nas taki sentyment, mit słońca i spokojnego podwórka, że...




Czym się wyróżnia miniona epoka? Potrafimy serio zauważyć zachowania / rzeczy / przedmioty, które byłyby istotne i charakterystyczne tylko dla niej? Nie powtórzyły się w 2005, a tym bardziej w 2015? Żadne przyszłe dziecię nie uraczy się tym... no właśnie, czym?


Jakie wydarzenia kojarzą się z tą epoką? Od 1991 roku, w którym się urodziliśmy, w którym nastąpił rozpad ZSRR, rozpoczęły się wojny w Jugosławii, Macedonii. Trwały całą dekadę i przez te 10 lat absolutnie nie rozumieliśmy o czym to się mówi w tej telewizji, co to za operacja Pustynna Burza, jaka wojna domowa w Etiopii? Najpierw prezydentem był Lech Wałęsa, potem Kwaśniewski, ale nie bardzo interesowaliśmy się wtedy polityką, oprócz tego, że w końcu wstąpiliśmy do jakiegoś NATO (mieliśmy 9 lat, co nas to obchodziło?). W 1997 w telewizji obserwowaliśmy powódź tysiąclecia w dorzeczu Odry i wysyłaliśmy datki dla powodzian na zbiórkach w szkole, a nawet nie zauważyliśmy, że uchwalono Konstytucję RP. Pamiętamy za to głośne koncerty Michaela Jacksona (HIStory World Tour) i Jeana Michela Jarre'a. W 1997 żyliśmy tragiczną śmiercią księżnej Diany i pojawieniem się na światowych scenach młodziutkiej Britney Spears z "Ups, I did it again...". Papież Jan Paweł II był 4 razy na pielgrzymce w Polsce (1991, 1995, 1997, 1999) - może dlatego roczniki dziewięćdziesiąte są pokoleniem JPII? 

"Kroplą deszczu namaluję Cię... a potem długo sam w to nie uwierzę." 

Na świecie zyskała popularność muzyka grunge. Wszystko było grandżowe, ubrania, nastroje. W 1994 roku umarł Kurt Cobain, co sprawiło, że grunge stał się po prostu modny. Intensywnie rozwijała się też, spiesząc kroku po latach 70. i 80., elektroniczna muzyka taneczna i powstały gatunki takie jak trance, breakbeat, drum & bass, hardcore i... (kto by się spodziewał?) początki muzyki dubstep. Królowała tzw. muzyka eurodance (np. na Eurowizji?), był popularny house, a techno i pop to gatunki, których się nie wstydził. Co ważne, lata 90. przyniosły do Polski falę kultury hip-hopowej! 

Dokładnie w tej dekadzie narodziło się rodzime disco polo. Nazwę (polską odpowiedź na italo disco) wymyślił w 1993 roku były piłkarz, właściciel hurtowni kaset i założyciel firmy fonograficznej Blue Star – Sławomir Skręta. Przaśna muzyka podbiła serca polaków (co minutę 42 tys. Polaków słucha disco polo - donosi Polskie Radio). Podobno w promocję zespołów disco polo inwestowali liderzy gangu pruszkowskiego oraz mafii wołomińskiej (mafia też kojarzy się z 90's, nie?). W związku z tym mieliśmy też program Disco Polo Relax na Polsacie od 1995 roku, gdzie Shazza tańczyła do "Małe pieski dwa chciały przejść przez rzeczkę..." (btw. najnowszy teledysk Shazzy wygląda jak stworzony 20 lat temu, urocze czy straszne?). 

I właśnie w takim bałaganie gatunków kształtowały się nasze gusta muzyczne. Muzyka zawsze była dla nas ważna, dlatego nie zamierzam olać listy miliona wykonawców, których można tu wkleić. Mieliśmy szczęście poznawać MTV (alternatywna dla rosnących w siłę programów z disco polo) i trzeba przyznać, że była to prawdziwie muzyczna stacja. Nie kończyło się na „Coco Jambo” Mr. President czy „There is a Party” DJ-a BoBoNa bazarach było pełno kaset z napisami Dr AlbanAquaScooterCaptain Jack. Znaliśmy ScorpionsR.E.M.Modern TalkingU2Roxette, bo słuchali tego rodzice. Andrea BocelliEros RamazzottiEnya, bo często leciało w telewizji. Alanis MorissetteMary Jane BligeLenny KravitzPearl JamBackstreet BoysSpice GirlsGeri HalliwellMelanie C, bo o nich można było czytać na bieżąco, jak prenumerowało się POPCORN. Jennifer LopezRobbie WilliamsEnrique IglesiasRicky MartinChristina AguileraShakira - ich wszystkich chłonęło się tak samo jak brazylijskie i wenezuelskie telenowele. Britney SpearsSimply RedSavage GardenCherMadonnaMichael Jackson, a również powiew świeżości czyli EminemTupac Shakur, K-Maro lecieli na wspomnianym MTV. Sinéad O’Connor i Suzanne Vega słuchały trudne nastolatki. Natalie Imbruglia (marzeniem było mieć bojówki khaki, takie jak Natalie Imbruglia w teledysku "Torn"), Kylie MinogueGwen Stefani i No Doubt (a tak na poważnie, to nie odróżniało się wszystkich dziewczyn od siebie) znaliśmy teksty, bo były na tylnej okładce POPCORNU. VengaboysAce of BaseLou BegaShaggy - leciało na dyskotekach i było dołączane na płytach CD do gazet takich jak "Naj" i "Przyjaciółka". Guns N' RosesRed Hot Chili PeppersBlink-182The OffspringThe ProdigyGreen DayBilly JoelBryan AdamsBon JoviNirvanaMetallicaKurt CobainSoundgarden, jeśli było się na tyle alternatywnym. Jeśli było się mniej, to wszystkie te "nowości" poznawało się w nowym tysiącleciu. GarbageOasisNickelbackBloodhound GangThe Kelly Family (mieli chyba najlepszy merch na całym świecie, sama miałam z nimi bluzę...), 4 Non Blondes (na winylu!), AerosmithCéline Dion, bo Titanic. Toni Braxton, bo "Spanish Guitar" leciało na wolny taniec na dyskotekach szkolnych. Whitney Houston, bo tak. 

Z polskich wykonawców.. może się wydawać, że disco polo zagłuszyło rynek muzyczny, ale to oczywiście nieprawda. Big Cyc, bo w latach 90. wydali 10 pełnych albumów i 4 single! Nie sposób było o nich nie słyszeć. Kaliber 44PaktofonikaPejaLiroy - dla tych, którzy wybrali ortalionowy dres zamiast koszulek z Kelly Familly. Maryla RodowiczEdyta Górniak, Andrzej Piaseczny i Gabriel FleszarBajm i Varius Manx (z muzyką do "Młodych Wilków"!). Niezaprzeczalną bohaterką naszego dzieciństwa była Majka Jeżowska, dlatego sympatycznie się uśmiechnęliśmy jak nasz znajomy perkusista ruszył z nią teraz w trasę koncertową. Tak samo dobrze znaliśmy przeboje małej Natalii Kukulskiej, i nie był to obciach! 

Powstał też gatunek zwany Yassem, o którym wtedy nie mogliśmy mieć pojęcia, a teraz zasłuchujemy się, jak byśmy odkryli awangardę polskiej sceny. Za to piosenkę zespołu Farba "Chcę tu zostać" śpiewał cały autobus powrotny z kolonii.




Internet w weekendy wieczorami, bo wtedy taniej i nie przeszkadza w rozmowach. 

Fajnie, wprowadzono procesory Pentium, niektórzy rzeczywiście mieli Windowsa 95 i podłączenie do Internetu. Prędkość 33 kb/s, dyskografię Green Daya ściągałam przez eMule (taki alternatywny program p2p) w 2002 roku dwa tygodnie! Dodatkowo mogliśmy przegrać je na CD albo DVD i pożyczać sobie, wysyłać pocztą, kopiować w innych odtwarzaczach... kopiować! Nie wolno zapominać, że właściwie to była to era dyskietek komputerowych - mój pierwszy keyboard też był na dyskietki. 1,44 MB muzyki w midi i karaoke gotowe! A w tygodniu, kiedy nie było Internetu? Zostawał Pasjans Pająk, Saper na szkolnych komputerach. Kablówka, czy tzw. "satelita" (podobno szaleńczo rozwijała się produkcja telewizorów plazmowych, ale chyba nikt ich nie posiadał) i komórki. Raj. Nasi rodzice zaczęli dorabiać się masowo telefonów komórkowych, wielkich Panasoników z antenkami, aż w 2000 roku i my mogliśmy dostać premierowe Nokie 3310, które wysyłały i odbierały SMSy, a do tego można było w nich zmieniać grafiki i kupować je z tylnich okładek gazet za 1,28zł! Nokia miała kompozytora, wybieranie głosowe, gry, różne wygaszacze ekranu i wymienne obudowy... Tyle radości!




Pierwszym kanałem o zasięgu ponadregionalnym w Polsce był Polsat, założony 5 grudnia 1992. 

I tak właśnie w latach 90. w efekcie procesów koncesyjnych dostaliśmy też TVN (1995-1997) i kodowany Canal+ (potem każdy wujek był hakerem i kupował nielegalne dekodery). Wybór kanałów stawał się coraz większy, wybór filmów i programów do oglądania też. Po 1989 upadły kina studyjne, ale telewizja... Szaleństwo! Telewizory miały "gazetę telewizyjną", piloty posiadały specjalne przyciski do włączania tejże, można było znaleźć tam aktualny program TV, ogłoszenia matrymonialne, pogodę w całej Polsce i "dowcipy".

W telewizji był śmieszny Woody Allen, ale nie ze wszystkiego mogliśmy się śmiać (po latach świetnie odkrywa się drugie, trzecie, czwarte dno), jeszcze śmieszniejszy był Czarek Pazura. Pierwsze nazwiska hollywoodzkich aktorów, jakie wszyscy zapamiętali to z pewnością Kate Winslet i Leonardo DiCaprio ("Titanic"!), a zaraz po nich Julia Roberts i Nicolas Cage. "Kevin Sam w Domu" to oczywiście klasyk, ale jak ma na imię aktor odtwarzający główną rolę (Macaulay Culkin) zaczęliśmy interesować się dopiero w okresie dojrzewania, kiedy i on nie był urwisowatym ośmiolatkiem <3, a BRAVO nagłaśniało jego przygody z narkotykami. Dowiedzieliśmy się czym są narkotyki. Na lekcjach nauczania zintegrowanego odpowiadaliśmy na pytania związane z ulubionymi aktorami, a jako, ze prym wiodły komedie i kino akcji związane ze wszelakimi sztukami walk przeważnie wymienialiśmy nazwiska takie jak: Brad PittTom CruiseNicole KidmanPamela Anderson, bo "Słoneczny Patrol", Benny Hill, bo sobota przy obiedzie, Piotr Fronczewski, bo Rodzina Zastępcza. 

I tych nazwisk, które muszą kojarzyć się z latami 90. są setki: Andrzej WajdaRoman Polański, bo "szkoły przyjdą". Clint Eastwood, bo tata lubił westerny i jeszcze nie wiedział, że są spaghetti. Chuck Norris, bo strażnicy moralności byli w modzie. Marlon Brando z tego samego powodu.

"MacGyver", "Power Rangers", "Sabrina Nastoletnia Czarownica" i "Zbuntowany Anioł". Nieważne czy już należałeś do jakiejś subkultury (subkultury, taki wybór tożsamości!), czy byłeś po prostu grzecznym, normalnym dzieciakiem - nie mogły Cię ominąć te  godziny przed telewizorem. Mieliśmy "Wieczorynkę" o 19:00 i mnóstwo filmów familijnych o gadających zwierzętach. Bajki Walta Disney'a, ale i tak wszyscy woleli kultowe kreskówki Hanna-Barbera. „Tom i Jerry”, „Flinstonowie”, „Jetsonowie”, „Pies Huckleberry”, „Miś Yogi”, „Scooby Doo”. Poświęcone im były całe kilkugodzinne bloki na niektórych kanałach (na długo zanim kablówka zaczęła nadawać w Polsce Cartoon Network - w 1998 roku). „Krowa i Kurczak”, „Johnny Bravo”, „Atomówki” czy „Laboratorium Dextera”. Nie było lepszych. Noo, chyba że klasyki takie jak "Różowa Pantera", "Animaniacy", "Kulfon i Monika". Osobistym ważnym wspomnieniem będzie dla mnie nie "Król Lew" (1994) a "Pocahontas" (na VHS, 1995) i "Anastazja" (1997). Filip wskazuje znowu "Mulan" (1998) i "Toy Story" Pixara (wtedy jeszcze niezależnej wytwórni) z 1995 roku. "Kolorowy Wiatr"... i w ten sposób Edyta Górniak zdobywa serca wszystkich pięciolatek i trochę starszych dziewczynek w Polsce. 


"Czy wiesz czemu wilk tak wyje w księżycową noc?
I czemu ryś tak zęby szczerzy rad? 
Czy powtórzysz te melodie co z gór płyną?"



Telewizję zalała również fala japońskich kreskówek. Dla chłopaków na RTL 7 leciał „Dragon Ball”, dla dziewczyn "Sailor Moon" i Superświnka na TVNie. Mieliśmy kino walki i bohaterów - Xena Wojownicza Księżniczka codziennie o 16.00 w TV4. Serial Przyjaciele, Ally McBeall i Ostry Dyżur, których mama nie pozwalała oglądać razem z sobą (seks, przekleństwa, podteksty). Z mamą można było oglądać Dr Queen (1993 - 1998) z piękną Jane Seymour. 

Za to komedie i kabarety leciały w kółko. Ireneusz Krosny, pod koniec lat 90. słyszało się o "Teatrze Jednego Mima" całkiem sporo (analogicznie, zajrzyjcie sobie teraz do Teatru Jednej Miny, a co ;p). Mieliśmy możliwość oglądania "Gangu Olsena" (był kręcony od 1969, ale emitowany w polskiej telewizji w latach 90.), Allo, Allo!”. Był "Kosmiczny mecz", "Ręce, które leczą" i "Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki" - ależ ogrom sentymentu. 

Odkąd tylko koncesje otrzymały telewizje, przyszły z nimi programy telewizyjne, show - np. „Idź na całość” prowadzony przez Zygmunta Chajzera. Kot w worku i "zonk" to powiedzonka królujące wtedy w szkołach. W 1992 roku na anteny trafiła „Randka w ciemno” (najpierw prowadził program Jacek Kawalec, potem zastąpił go debiutujący Tomasz Kammel). Leciały też rzeczy skierowane do dzieci w naszym wieku, „Ulica Sezamkowa” i "Tik-Tak", czyli programy, których bardzo nie lubiłam. Ciasteczkowy Potwór to fascynacja, której nie podzielam do tej pory z rówieśnikami. Tak samo Fasolki i ich piosenki. 

Osobiście nie byłam fanką sportu, ale jest kilka nazwisk, które odcisnęły się na dzieciństwie każdego 90's kid - Michael Jordan, bo telewizja, Adam Małysz (Sapporo, Hakuba, no i przyszła świetlana kariera w skokach narciarskich), Andrzej Gołota i Mike Tyson w 2000 roku (ale oczywiście na zawsze zapamiętamy, że to w latach 90.). Ronaldo strzelił wiele bramek, a Michael Schumacher zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata Formuły 1 (1994), więc te nazwiska dźwięczały przez resztę naszego dzieciństwa, bo po debiutanckich sukcesach był czas na następne.

Zastanawialiśmy się z Filipem, co sprawiło, że nasze dzieciństwo było inne niż dzieciństwo obecnych maluchów? Generacja Z, o której dokument zrobiła Hatalska, na której promuje się Samsung (Mistrzowie Kodowania), to dzieciaki urodzone sporo po 2000 roku, zagubione w wirtualnym świecie. Spotykają się ze znajomymi na działce w FarmVille, popołudnia spędzają na scrollowaniu setek stron internetowych, wszystkie mają tablety i telefony o klasę lepsze od mojego. Hm, różnice są chyba proste. Nie czuję, żeby moje pokolenie było tym żyjącym w globalnej wiosce, nie czuję żadnych cech wspólnych z tymi maluchami, które gardzą planszówkami i słuchają tylko Miley Cyrus, Seleny Gomez i... soundtracków z bajek 3D, albo nazywają się "beliebersami". 

Rzekomo my, urodzeni w latach 90., jesteśmy Generacją Y, także jedną z owych schyłkowych generacji (które mają więcej wad i problemów, niż zalet), ale o tym bardziej socjologicznym ujęciu to napiszę kiedy indziej. 

Nasze dzieciństwo było inne. 

Rurki z oranżadą sprzedawane w sklepikach szkolnych, pacułapki przylepiające się do sufitu i zbierające kurz, gumy-papierosy na sztuki, wielokolorowe długopisy, gumki do ścierania długopisu też, Lentilki!, radyjka ze światełkiem, które pakowało się do autobusu na wycieczki szkolne, The Sims 1 w które grało się u koleżanki, podróbki Nintendo Gameboy, pokrowce na drobniaki i dokumenty zawieszane na szyję, zabawki z Kinder Niespodzianki, gra telewizyjna na dyskietki, piosenki na kasetach magnetofonowych, tatuaże z chińskimi znakami i bransoletki na szyję, czyli tzw. tattoo chokery, pokoje całe w plakatach (ja miałam np. taki: KLIK), chrupki kukurydziane "Flipsy" do budowania / sklejania na ślinę, andruty do zabawy w kościół, Super Mario i "gra telewizyjna" z pistoletem na kaczki. W BRAVO normą były plakaty Metaliki, Bon Jovi'ego, Nirvany. Zakłady o to, kto pod choinkę dostanie Furby. Pegasus, czyli kolejna  podróba Nintendo i kartridże z setkami pirackich gier. Tetris niewyłączane przez tydzień, żeby pobić rekord taty! Plucie z długopisów (przezroczysty BIC, z którego wyciągało się wkład, żuło się kawałek papieru, upychało go do rurki...), poważnie obrzydliwe. ABC Przyrody w pytaniach i odpowiedziach na każdej półce, które było prawdziwym źródłem wiedzy o świecie. W co drugim domu prenumerowało się wydawnictwo Reader's Digest (wymowa przykładowa "ridżer dajger"). Po jednej z powieści  RD "Toksyna" Robina Cooka (wyd. 1997, przeczytanej w wieku 10 lat) przestałam na dłuższy czas jeść hamburgery. Tamagotchi i inne dziwne gadżety, jak np. plastikowe smoczki. Wszyscy prenumerowali przynajmniej przez jakiś czas "Świat Wiedzy" do segregatorów, wypożyczali kasety VHS i gromadzili je pod telewizorem. 





Zaczytywaliśmy się Małgorzatą Musierowicz, a lata 90. skończyliśmy prawdopodobnie premierowo z książką "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" w rękach. Mieliśmy miliony banknotów sprzed denominacji w 1994, miliony monet, dzięki którym zabawa w dom i sklep nabierała większego sensu. Robiliśmy zakupy w supermarketach "Sezam" i "Albert".

Zakładaliśmy zeszyty, tzw. "Złote Myśli", żeby zdążyła Ci się wpisać cała szkoła i w pośredni sposób poznać odpowiedzi na wiele nurtujących Cię pytań, jak np. "Czy już się całowałaś/eś?". Wpisy były przeróżne: od metryki urodzenia, numeru buta, ulubionego koloru, potrawy, przez najmilsze wspomnienia, po największe marzenia. W takich miejscach wypadało napisać coś w stylu „Marzę, żebyś ze mną kiedyś zatańczyła” albo „żebyśmy byli razem”. I bach, od razu się z sobą chodziło. 

Pierwszy McDonald’s w Polsce (nieistniejący dopiero od października 2014) otwarto w 1992 roku w Warszawie na rogu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. W dniu otwarcia ustanowiony został rekord świata w liczbie transakcji, dokonano 13,3 tys. zamówień! Rekordowo zjeżdżały tam wszystkie wycieczkowe autobusy przez kolejną dekadę. 

Oczywiście wydarzyło się też wiele innych ważnych rzeczy, powstało wiele istotnych utworów, wartościowych wierszy, ale to są artefakty, które poznaliśmy jako pokolenie o wiele później. Nasze poznanie lat 90. to jednak błogi czas zabaw, a nie intelektualnego rozwoju. Uogólniam, ale tak to. 

Napisałam też kiedyś notkę o 4 zabawkach z dzieciństwa, które chciałam mieć, ale ich ostatecznie nie posiadałam. Zauważyłam, że właśnie na tym polega ta magia. Gdybym miała tamte zabawki, byłabym pewnie wiktoriańską panienką z dobrego domu, a moje dzieciństwo przypadałoby na lata 90., ale XIX wieku. Dlatego możemy mówić o sobie "90's kids", bo mieliśmy dostęp do tego... wszystkiego innego! :) 

Najgorszy wniosek po napisaniu tego artykułu: Boże, to było ponad 15 lat temu. 

PS. A Shuty jeszcze inaczej patrzy na "Dziewięćdziesiąte"... (klik do FKK #4) 


Kasia, Magda i... Filip Pietrek.






TVP: "333 popkultowe rzeczy... lata 90." w Qadransie Kultury

Gadżetomania: 8 cudów techniki z lat 90. 

Film.wp.pl: Lata 90. - najgorszy okres w polskim kinie 

Gazeta Wyborcza Warszawa: Wstydzimy się szczęk z bazaru. Co nam zostanie z lat 90. 

Filing, Galeria zdjęć: Czy jesteś pewien, że dorastałeś w latach 90.? 



EDIT: 

Wspominałam o bajkach Hanna-Barbera, ale rzeczywiście szczególna uwaga i sentyment należy się Flinstonom (w latach 1993-1998 serial emitowany był TVP2 w bloku dla dzieci od 2 do 6 roku życia, czyli dla nas <3). Do tego wspomniana w komentarzu Akademia Policyjna. Niesamowicie interesuje mnie to, czy w różnych częściach Polski możemy wspólnie mitologizować te "lata 90.", dlatego chętnie przeczytam, co u Was było na porządku dziennym, co oglądaliście, czego słuchaliście, czym się bawiliście.