niedziela, 6 października 2013

robimy domową bibliotekę! | studio 29/2 - prywatna wypożyczalnia




W końcu zdecydowałam się poświęcić każdego dnia kilkadziesiąt minut na spisywanie naszego księgozbioru (inwentaryzacja!). Pomyślałam, że skoro mamy i tak otwarte mieszkanie, że skoro i tak każdy kto przychodzi, pożycza od nas jakąś książkę... to może warto mieć w to po prostu realny wgląd. Do tej pory nie miałam pojęcia ile książek mamy, ile wśród nich lektur, opowiadań, poezji, map i przewodników, ile wędruje po świecie, ile pożyczyła konkretna osoba, etc. 

Zanim przysiadłam do uporządkowania swojego miejsca pracy, nie zdawałam sobie sprawy, że będzie z tym aż tak dużo zachodu. Jeszcze przed przeprowadzką do Krakowa, kiedy byłam w liceum, policzyłam swoje książki z rozróżnieniem na "mniej-więcej-jakieś-działy", już wtedy były ich setki. Teraz jest ich o wiele więcej, dodatkowo mamy książki Filipa (dużo klasyki, dużo literatury współczesnej). Mając wybrany program do katalogowania i "panowania nad wypożyczeniami", zdecydowałam się na kolejny krok: książka, długopis, klawiatura, stempel. 

ZDIGITALIZOWANY KATALOG 

Każdą książkę wprowadzam oddzielnie do katalogu, szczegółowo opisuję, stawiam stempelek, wpisuję ręcznie numerek. Dlatego czuję, że zanim wprowadzimy do komputera cały księgozbiór, miną dwa lub trzy miesiące (może nawet więcej). Oczywiście program ma możliwość drukowania naklejki z kodem kreskowym dla każdej pozycji, mogłabym przecież zakupić czytnik, okleić każdą książkę i mieć łatwiej, ale wolę ozdobić każdą z nich moim stempelkiem i zrobić to wszystko ręcznie - jeszcze nie mam kilkudziesięciu tysięcy książek. A podejrzewam, że nawet posiadając kilkadziesiąt tysięcy... miałabym na ich punkcie takiego fioła, że bez problemu (no, bez "większego problemu") bym je odnajdywała.

Segreguję książki na działy - będą miały swoje miejsce na półkach i regałach, w spisie już je mają. Opisy są na tyle szczegółowe, że jak już uporządkujemy wszystkie, to będę mogła podzielić się niesamowitymi statystykami, np. wartość całego księgozbioru w PLN, najstarsze i najnowsze wolumeny, ilość tomików poezji, ilość jakichkolwiek książek w którymkolwiek z działów, czy najczęściej występujące wydawnictwa. Jestem ciekawa, jak to się przedstawia w liczbach i nie mogę się doczekać statystyki podsumowującej. 


PLANY NA PRZYSZŁOŚĆ 

Po wpisaniu całego księgozbioru papierowego chcę wpisać do katalogu wszystkie płyty CD i winylowe krążki, które posiadamy. Sami orientujemy się, co wśród nich jest, ale też często zapominamy o tym, co mamy "na stanie". Póki co muzyka siedzi potulnie w pudełkach lub w samochodzie, a wprowadzenie ich do katalogu łączyłoby się z uporządkowaniem ich miejsca (np. kupnem regału na płyty CD, pooznaczaniem pudełek). 

Niewiele mamy oryginalnych filmów na DVD, więc raczej nie miałoby sensu wprowadzanie ich do biblioteki. Za to posiadam ogromną ilość map i przewodników, które na końcu też znajdą się w spisie. Swego czasu namiętnie je kolekcjonowałam, więc zebrała się pokaźna szuflada. 

Marzę też o tym, żeby kiedyś w wolnym czasie spisać wszystkie ebooki, które posiadam na komputerze. Znajdują się na oddzielnym dysku, w większości są podzielone na foldery, posegregowane, opisane, brakuje tylko jakiejś "zaawansowanej wyszukiwarki" i przeglądarki do nich. Chociaż może lepszym pomysłem byłoby uploadowanie wszystkiego na serwer, np. na moje konto w portalu chomikuj.pl - gdzie działa wyszukiwarka, każdy może z tych zasobów korzystać, dowolnie pobierać. Mam tam wiele książek, ale na komputerze jest ich jeszcze więcej, potrzebuję tylko szybszego łącza i... do roboty ;) 

Chciałabym też, żeby skończony katalog był dostępny do przeglądania online (niekoniecznie z interfejsem logowania dla poszczególnych użytkowników, bo czuję, że to mogłoby mnie przerosnąć, ale dostęp online do samego przeglądania zasobów jak najbardziej). To jest łatwiejsze do wykonania. Może nawet będą wyświetlały się pozycje już wypożyczone. Widzę, że program i same bazy danych mają taką opcję, będę musiała jeszcze doczytać co nieco w tej kwestii. Biblioteczka online byłaby dostępna do odwiedzania przez naszego bloga. 

WYPOŻYCZALNIA DZIAŁA! 

Nasza prywatna wypożyczalnia tak jakby już działa, kilka książek, które miałam w pamięci wpisałam już do katalogu i kliknęłam "wypożycz". Mamy już pięcioro aktywnych czytelników (pozdrawiam i całuję :*), ponad dziesięć wypożyczonych pozycji, chociaż wiadomo, że to nie wszystko. Mam nadzieję, że zagubione po świecie egzemplarze mi się przypomną. Wystarczy wpaść do nas na kawę, przejrzeć książki na półkach... analogowo, wybrać sobie jedną (dwie, trzy...), a ja ją wpiszę je do katalogu i "wypożyczę". Póki co wygląda to bardzo prowizorycznie, ale powoli panuję nad chaosem! 

Stąd moja prośba: przypomnijcie mi właśnie, co ode mnie pożyczyliście. Mogę nie pamiętać wszystkich książek (z pewnością nie pamiętam), a nie chcę egzekwować ich zwrotu, tylko wpisać do katalogu, żeby pamiętać o ich istnieniu :).  






SŁYNNI BIBLIOFILE I ICH DOMOWE BIBLIOTEKI

"Najdziwniejszą rzeczą u ludzi, którzy mieli dużo książek, było to, że zawsze chcieli mieć ich jeszcze więcej pisała swego czasu Patricia A. McKillip. Zawsze marzyłam, żeby mieć oddzielny pokój na książki, po prostu gabinet z biblioteczką. Mam nadzieję, że kiedyś zrealizuję ten plan. Byłoby to mądre chociażby ze względów zdrowotnych i higienicznych - zbierające tony kurzu wolumeny obok łóżka... 

Kiedyś będę miała i zbiór, i gabinet na wzór "najlepszych". Choć może nie aż taki... Chociażby pisarz i bibliofil Umberto Eco to właściciel około 50 tysięcy książek. Kolekcja przechowywana jest aż w dwóch domach. Na zdjęciu poniżej można podziwiać domową bibliotekę amerykańskiego profesora nauk humanistycznych Richarda A. Mackseya. Zgromadził ponad 70 tysięcy książek wartych 4 miliony dolarów. Zaczął zbierać książki, gdy miał 13 lat. "Przez ponad pół wieku jego zbiory wypełniły cały dom – wszystkie cztery kondygnacje budynku i prawie każde pomieszczenie, wliczając garaż. Książki zajmują niemal całą powierzchnię pomieszczeń, nie tylko regały. Leżą również na parapetach i podłodze. Studenci, z którymi prowadził seminaria między rzędami książek, lubili żartować, że w jego zbiorach znaleźć można nawet oryginał „Dziesięciu Przykazań”."* Może niekoniecznie z Filipem dążymy do zapełnienia książkami całej wolnej przestrzeni życiowej, jaka ostaje nam w mieszkaniu, ale na najbliższe miesiące mamy małe cele - każde z nas chce zdobyć wszystkie pozycje swoich ulubionych pisarzy (a niektóre wydania to prawdziwe białe kruki, nie łatwo [lub niezbyt tanio] się na nie poluje). Dodatkowo, mam misję "ratowania" poezji, której nikt nie kupuje, więc ze wszystkich "książek na makulaturę" zawsze oszczędzam po jednym egzemplarzu jakichś "niszowych" tomików. W ten sposób uzbierało się ich... (ile? o tym w następnej notce!). 

Wiadomo też, że w najbliższym czasie nie chcemy uchodzić za "prawdziwą" bibliotekę prywatną, która działałaby na określonych zasadach bibliotecznych, ponieważ jest na to potrzebna licencja na wypożyczanie książek od dystrybutora/wydawnictwa oraz obowiązkowym jest założenie działalności gospodarczej - szczególnie, że tzw. biblioteki prywatne zarabiają na siebie pieniądze w postaci pobierania abonamentów od swoich czytelników. Nie chcemy wypożyczać za pieniądze, a jedynie mieć "porządek", świadomość posiadanych zbiorów i tego, gdzie wędrują. Chcemy po prostu dzielić się lekturami z naszymi znajomymi przy kawie :)  


6 komentarzy:

Aleksander Dral pisze...

Najbardziej profesjonalnym i bezpłatnym systemem bibliotecznych z wirtualnym katalogiem OPAC jest KOHA. A z tego co widzę to korzystasz z Bibliotekarz.net. Więcej o KOHA poczytasz tutaj: http://www.koha.pl/ Pozdrawiam i życzę powodzenia. Też mam w planach utworzyć bibliotekę stowarzyszeniową ale póki co skupiam się jedynie na gromadzeniu (analogów,płyt CD, kaset, książek i fanzinów).

kamila b. pisze...

Wybrałam program, który ma prosty interfejs, jest darmowy i nie ma zbyt wielu zbędnych opcji. Choć kusiły mnie takie, które od razu ściągają okładki książek i wszystkie dane z internetu, podłączają się pod wyszukiwarki, etc. Ale postawiłam na programik przede wszystkim lekki i szybki.

A np. gotową bazę danych można potem ewentualnie wczytać do KOHA? :)

Dzięki za komentarz! :)

Mirosław Żak pisze...

Ej sorry, ale digitalizacja księgozbioru to nie jest elektroniczna inwentaryzacja, tylko zeskanowanie wszystkich książek i udostępnienie w postaci elektronicznej.

Jestem w błędzie?
(to w nawiązaniu do tytułu ZDIGITALIZOWANY KSIĘGOZBIÓR PRYWATNY :P )

kamila b. pisze...

Mirek, tak, masz rację - zapędziłam się. Dlatego zmieniłam już na "zdigitalizowany katalog" :).

Olga Cecylia pisze...

Nie udostępniałabym ebooków na Chomikuj na Twoim miejscu - to nielegalne, a jeśli masz coś polskich autorów, to jest duże ryzyko, że kolbami w drzwi załomocą (autentyczna sytuacja u mojej znajomej).

Najlepiej zahasłuj i udostępniaj tylko znajomym :-)

kamila b. pisze...

@Olga, zdaję sobie z tego sprawę - chomikuj.pl sam z resztą usuwa pliki, które posiadają licencję i nie są w publicznej domenie.

Aczkolwiek sam "katalog" zbiorów, to i tak swoją drogą rzecz bardzo przydatna :)